25.09.2025 – 26.09.2025
Spis Treści:
Miasto Xi’an – początek Jedwabnego Szlaku
Do Xi’an udaliśmy się oczywiście, aby zobaczyć sławną na cały świat Terakotową Armię. Położone jest w Prowincji Shaanxi i było naszym jedynym w niej przystankiem po opuszczeniu Gansu. To tutaj, w dawnej stolicy Chin, zaczynał się antyczny Jedwabny Szlak, a my kończyliśmy naszą podróż jego śladem. Nie spodziewaliśmy się, że samo miasto Xi’an, będące jednym z ważniejszych ośrodków kultur i historii chińskiej, okaże się aż tak ciekawe i klimatyczne. Co po chwili namysłu ma jak najbardziej sens 🙂 Można powiedzieć, że wspólnym mianownikiem naszego pobytu w Chinach był brak czasu i właśnie w Xi’an odczuliśmy to najbardziej, gdyż poza zobaczeniem najsłynniejszej armii oddalonej około 40 km od miasta, starczyło nam go tylko na powierzchowny spacer starym miastem. Szczęśliwie trafiliśmy tam na klimatyczne sklepiki gdzie można było spróbować i zaopatrzyć się w tradycyjną chińska herbatę czy lokalne słodycze. Xi’an oferuje bardzo dużo, np. opcję przejażdżki na rowerach po starych murach miejskich, które są ogromne i otaczają cała starówkę. Warto zaplanować tam więcej czasu.
Terakotowa Armia
Co do samej armii, a tak właściwie mauzoleum pierwszego Cesarza Chin, bilet najlepiej zakupić z wyprzedzeniem. Podczas zakupu należy oprócz daty wybrać przedział czasowy w którym wejdziemy do kompleksu. Chociaż na dzień naszych odwiedzin nie był on specjalnie weryfikowany. Zakup biletu przez obcokrajowców nie jest prosty, oficjalna strona się zawiesza i nie pozwala kupić biletu bez chińskiego numeru telefonu, ale w razie problemów zawsze można skorzystać z pośrednika np. Booking lub China Discovery. Ten pierwszy wychodził dużo drożej, więc zdecydowaliśmy się na drugiego. Podobnie postąpiliśmy kupując bilety na Mur Chiński w poprzednim roku. Do kompleksu można dojechać dedykowanym busem z miasta (ma kilka punktów odbioru), taksówką lub komunikacją miejską. Przejazd dedykowanym busem trwa około godziny w zależności od korków (a jest ich sporo o czym dobitnie przekonaliśmy się następnego dnia gdy ledwo zdążyliśmy na pociąg).
Ponieważ Terakotowa Armia to jedna z największych atrakcji Chin to siłą rzeczy turystów jest bardzo dużo. Najlepiej już po wyjściu z hotelu uzbroić się w cierpliwość i przygotować na stanie w kolejkach i przeciskanie się przez tłum, aby zobaczyć figury z ponad dwóch tysięcy lat, a nie głowy nowożytnich mieszkańców Chin. Wycieczek zorganizowanych jest bardzo dużo (przewodnika można też znaleźć przy wejściu do atrakcji), takie grupy stanowią ponad 90% odwiedzających. Odwiedzając obiekt samodzielnie, byliśmy w zdecydowanej mniejszości, a Chińczycy popadali w popłoch słysząc, że nie mamy przewodnika. Pomimo tych tłumów armię naprawdę warto zobaczyć. Oprócz samych figur znajdujących się w trzech oddzielnych halach, sam kompleks zawiera też muzeum gdzie można z bliska przyjrzeć się kilku ciekawszym eksponatom. Na dodatek wykopaliska dalej trwają i jest to częściowo udostępnione dla odwiedzających, więc widać z czym zmagają się archeolodzy. Chińczycy dumnie twierdzą, że jest to ósmy cud świata, ale są chyba osamotnieni w ten interpretacji. Poza tym, wystarczy im już jeden w postaci Muru Chińskiego 🙂
Z ciekawostek, samego miejsca spoczynku Cesarza do tej pory nie odnaleziono, a figury oryginalnie były kolorowo pomalowane (co możemy zobaczyć we wspomnianym muzeum). Pierwsze ślady zabytku zostały odkryte zupełnie przypadkowo przez farmerów w latach 70-tych i od tej pory trwają szeroko zakrojone prace nad odkopaniem kompleksu oraz poskładaniem figur, które na przestrzeni lat strzaskały się na drobne kawałki. Jest to iście mrówcza praca.





























Dodaj komentarz