Kirgistan – Tienszan

Kirgistan – Tienszan

29.08.2025 – 02.09.2025

Spis Treści:

  1. Karakol
  2. Ałtyn Arashan

Karakol, Ałtyn Arashan, Ala Kol

Karakol

Karakol to turystyczny hub w Kirgistanie. Mało kto będąc w tym kraju go nie odwiedza. Właściwie można tutaj również dojechać z Kanionu Szaryńskiego w Kazachstanie, znacząco skracając podróż i omijając Biszkek. Podróżując na lekko lub własnym autem byłaby to preferowana opcja.
Po dotarciu z Tong w okolicach południa zwiedziliśmy szybko miasto, zakupiliśmy pamiątki i przygotowaliśmy się na trekking w Tienszanie.

Ałtyn Arashan

Ałtyn Arashan jest niesamowicie malowniczą doliną położona w paśmie Tienszan na około 2500 m n.p.m.. Dojść do niej można dojść łatwym szlakiem z pobliskiej miejscowości Ak-Suu. To około 15 km i 800 m przewyższenia wyboistą drogą wzdłuż rzeki. Ałtyn Arashan znany jest też z gorących źródeł. Ponieważ w hostelu zostawiliśmy sporo naszego bagażu, do doliny doszliśmy dość sprawnie, chociaż im dalej to tym bardziej żałowaliśmy, że nie zostawiliśmy jednak więcej rzeczy w Karakolu.
Po zameldowaniu się w Ałtyn Arashan Guesthouse, który w pełni polecamy, wykorzystaliśmy piękne popołudnie na zdjęcia i odwiedziny dzikich, gorących źródeł.

Drugiego dnia zaplanowany mieliśmy trekking na Przełęcz Ala Kol, z której rozciąga się wspaniały widok na jezioro o tej samej nazwie, Szczyt Pałatka (Палатка) i lodowiec. To był też jedyny dzień ze złą pogodą w całym tygodniu. Szło ciężko, trasa cały czas pod górę i 1500 m przewyższenia do zrobienia. Wysokość mocno dawała o sobie znać. Padający śnieg na przemian z gradem odbierał motywację, bo zdawaliśmy sobie sprawę, że nie możemy liczyć na piękne widoki. Uratowała nas herbata w yurcie blisko ostatniego podejścia, na wysokości 3500 m n.p.m.. Pozwoliła odzyskać siły i motywację do ciężkiego podejścia na przełęcz, która mimo paskudnych warunków wciąż robiła spore wrażenie. Satysfakcja z wejścia na 3900 m n.p.m. gwarantowana.

Całą wycieczkę podsumowaliśmy w krótkim filmiku, ponieważ zdjęcia nie oddają w pełni trudów 🙂

W trzeci dzień, po zasłużonym odpoczynku, zeszliśmy z doliny do Ak Suu i taksówką wróciliśmy do Karakolu, aby przed wyjazdem do Biszkeku ponownie się przepakować i wyprać garderobę.


KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

NAJNOWSZE WPISY